BIEG KATORŻNIKA jest dla tych, których biegi uliczne nużą

Bieg Katorżnika – już sama nazwa wywołuje gęsią skórkę, a co dopiero wzięcie udziału i przeżycie tego wydarzenia na własnej skórze. Uczestnicy mają do pokonania ok. 12 km trasy, która wyznaczana jest w bagnach i rowach melioracyjnych wokół jeziora Posmyk. To bieg ekstremalny i nie dla każdego czyli coś, co przypomina ćwiczenia komandosów. O skali trudności świadczą czasy osiągane przez biegaczy. Zwycięzcy przebiegają kilometr w ok. 15 min. Woda, bagna, doły pełne błota i wszelkiego robactwa, pot, krew, łzy, skręcenia to przeciwności z jakimi trzeba się zmierzyć a mimo to nie brak chętnych do wzięcia udziału w tym biegu, który dedykuje się wszystkim żołnierzom z okazji ich święta 15 sierpnia. „Bieg Katorżnika” organizowany jest przez Wojskowy Klub Biegacza „Meta” i Jednostkę Wojskową Komandosów z Lublińca. tj. żołnierzy z 1. Pułku Specjalnego Komandosów.

Hasło Biegu Katorżnika to: „Katuje, upadla i miesza z błotem

 

Uczestnictwo w takim biegu to przede wszystkim potrzeba silnych wrażeń chęć sprawdzenia samego siebie i pokonanie własnych słabości. Ten bieg trwa kilka godzin, nie wszyscy radzą sobie z trudnościami. „Najczęściej nie masz wpływu na to, czy kryzys przyjdzie, czy nie. Potraktuj go więc jako szansę, a nie problem.”gen. Roman Polko. Na trasie są liczne przeszkody: rury, tunele, zasieki, druty kolczaste, skok z pomostu lub przejście po 5 metrowych drabinach i inne, które mają na celu złamać psychiczne i zmusić uczestników aby odpuścili sobie dalsze zmagania. Większość „biegu” odbywa się w wodzie, której temperatura tym razem dała radę nawet najtwardszym powodując hipotermię. Na trasie nikt jednak nie pozostawia innych bez pomocy. To chyba jedyny taki bieg, gdzie uczestnicy pomagają sobie wzajemnie. Na trasie współpracują ze sobą bo bez tego trudno pokonać zarośla, szuwary i naturalne przeszkody terenu. Na zwycięzców czeka trofeum w postaci ciężkiego łańcucha z podkową. Czas pokonania trasy nie jest ważny, każdy kto dotrze do mety jest ZWYCIEZCĄ.

 

Do boju! w myśl kreda rangersów „Rozumie, że zgłosiłem się na ochotnika do rangersów w pełni zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa wybranego zawodu […]” 12 sierpnia 2012 r. w Lublińcu-Kokotek wystartowało 700 zawodników, którzy przyjechali nie tylko z Polski, ale też z Austrii, Brazylii, Czech, Holandii, Włoch, Ukrainy, Słowacji, Niemiec, Litwy i Węgier. Uczestnicy startowali w niedzielę kilku grupach po około 150 osób. Najtrudniej miała jednak pierwsza z nich gdyż torowała/przecierała trasę przez sitowie, dlatego zwycięzcy pierwszej grupy mają zwykle gorszy czas niż ci, którzy dobiegają w kolejnych grupach, niekoniecznie pierwsi.

Podstawowe wyposażenie uczestnika to taśma klejąca aby dobrze owinąć buty i nie zgubić ich w grząskim błocie oraz rękawiczki aby chronić swe dłonie przed ostrym sitowiem, które nieubłaganie utrudnia biegaczom pokonanie trasy.

Oprócz biegu zasadniczego, dzień wcześniej organizatorzy przygotowali inne atrakcje: bieg nazwany „Walką o ogień” oraz bieg skazańców, w którym kilkudziesięciu ochotników zostało zamkniętych w kazamatach. Przeszli całonocne szkolenie z przetrwania w trudnych warunkach niewoli. Zakończyło się ono poranną, kilkukilometrową "ucieczką przez bagna" w kajdanach parami.

Każdemu z oficerów, podoficerów, żołnierzy służby zasadniczej oraz pracownikom Wojska Polskiego życzę przede wszystkim żołnierskiego szczęścia, awansów oraz sukcesów i satysfakcji z pełnionej służby w Polsce i na zagranicznych misjach.

Więcej na:

http://vimeo.com/channels/maratonypolskie/47503083

http://picasaweb.google.com/115094574575074110248/12082012VIIIBiegKatorznikaLubliniecKokotek

http://picasaweb.google.com/MaratonyPolskie.PL/VIIIBiegKatorznika

http://picasaweb.google.com/MaratonyPolskie.PL/WalkaOOgien

http://picasaweb.google.com/MaratonyPolskie.PL/BiegMaEgKatorznika